przyśpieszenie kroku

Jeżeli Bolczo jeszcze się stara o jej rękę, to pójdą pod drzewa – powiedział
Burek.

Ja bym tak zrobił – odparłem.
– Jakby Hania zechciała – powiedział Burek. To odsłoniło nowe możliwości
spekulacyjne. Bolczo mógł chcieć iść w krzaki pod drzewa, ale Hania mogła nie
chcieć.
Trudno było z tych elementów zbudować jakąś trwalszą konstrukcję i sytuacja
nadal była niejasna. Wreszcie Bolczo z Hanią ukazali się u wylotu ścieżki,
weszli za hałdę piachu i zno-wu przestaliśmy ich widzieć.
Ale było ich słychać. Mimo odległości dochodziły niekiedy zupełnie wyraźne
fragmenty rozmowy. Potem znowu wiatr porywał słowa i nic nie było słychać.
Bolczo mówił do Hani: „Fräulein Hana”. A więc ten ruch, którym Hania pozostawiła
rękę Bolcza w powietrzu, to jakby ostentacyjneprzyśpieszenie kroku, nie był
czymś na pokaz, tylko to był normalny od-ruch człowieka, którego Bolczo chciał
dotknąć.
Z tego, co słyszeliśmy, wynikało, że Bolczo namawiał Hanię do kąpieli. Byliśmy
nawet za tym, ale Hania nie chciała się kąpać. Nieoczekiwanie zza hałdy pojawił
się Bolczo w kąpie-lówkach. Przebiegł truchcikiem parę kroków i wszedł do wody.
Zaraz zaczął parskać i chla-pać.

Himmel Gott! – wrzeszczał. – Jaka czepła woda! Jest prima, wunderschön
jest!Burek wyciągnął swoją wędkę i położył na trawie. Potem to samo zrobił z
moją.

Posted on Styczeń 30, 2010 at 08:16 by admin · Permalink
In: Bez kategorii, odpowiadania

Leave a Reply