<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>dla-dzieci-gry24.info</title>
	<atom:link href="http://www.dla-dzieci-gry24.info/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.dla-dzieci-gry24.info</link>
	<description>Kolejny blog oparty na WordPressie</description>
	<lastBuildDate>Mon, 15 Feb 2010 09:25:57 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Czego się nauczyć z gry edukacyjnej</title>
		<link>http://www.dla-dzieci-gry24.info/czego-sie-nauczyc-z-gry-edukacyjnej/</link>
		<comments>http://www.dla-dzieci-gry24.info/czego-sie-nauczyc-z-gry-edukacyjnej/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 08:17:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[gry edukacyjne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dla-dzieci-gry24.info/?p=26</guid>
		<description><![CDATA[Wielu z nas,&#160; kiedy&#160; słyszy takie&#160; słowa&#160; jak gry edukacyjne . To nie bardzo wie jak się za to zabrać.&#160; bez ogródek&#160; mówiąc nie sa one&#160; bardzo&#160;&#160; modne , a to,&#160; wskutek tego&#160; że trzeba w nich&#160; pomyśleć&#160; , a to, że trzeba jakoś zaplanować sobie&#160; indywidualne&#160; rzeczy. Czegoś się nauczyć i tak dalej, to&#160; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wielu z nas,&nbsp; kiedy&nbsp; słyszy takie&nbsp; słowa&nbsp; jak gry edukacyjne . To nie bardzo wie jak się za to zabrać.&nbsp; bez ogródek&nbsp; mówiąc nie sa one&nbsp; bardzo&nbsp;&nbsp; modne , a to,&nbsp; wskutek tego&nbsp; że trzeba w nich&nbsp; pomyśleć&nbsp; , a to, że trzeba jakoś zaplanować sobie&nbsp; indywidualne&nbsp; rzeczy. Czegoś się nauczyć i tak dalej, to&nbsp; tymczasem dla normalnych ludzi wydaje się czymś mało interesującym.&nbsp; Jednak dla małych&nbsp; maluchów gry takie to idealna osłona, przed treściami negatywnymi,&nbsp;często takimi, które w jakiś sposób negatywnie wpływają na nasze codzienne&nbsp; żywot . Wyobrażacie sobie by małe&nbsp; dziecko&nbsp; grało w jakieś gry, w który panuje ciągła przemoc i walka? Bo ja jakoś nie potrafię sobie tego uzmysłowić.&nbsp; Wedle&nbsp; mnie&nbsp;&nbsp; gry kształcące są bardzo&nbsp; ciekawe&nbsp; i warto jest w nie inwestować.&nbsp; maluchy&nbsp; bardzo garną się do różnych&nbsp; rebusów&nbsp; ,&nbsp; rebusów&nbsp; i łamigłówek&nbsp; według&nbsp; mnie to bardzo ich rozwija i się nie dziwie.&nbsp; Dziecko&nbsp; w wieku 8 lat powinno się&nbsp; edukować&nbsp; przez zabawę. Sam nie wyobrażam sobie by&nbsp; obojętnie kiedy&nbsp; gry wychowujące zeszły z&nbsp; areny , wielu młodych rodziców&nbsp; na pewno&nbsp; będzie je&nbsp; nabywać&nbsp; , bo co mają dać swojemu dziecku do&nbsp; zabawy&nbsp; , jak nie takie gry?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dla-dzieci-gry24.info/czego-sie-nauczyc-z-gry-edukacyjnej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ryszard Krauze?</title>
		<link>http://www.dla-dzieci-gry24.info/ryszard-krauze/</link>
		<comments>http://www.dla-dzieci-gry24.info/ryszard-krauze/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 08:09:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[odpowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dla-dzieci-gry24.info/?p=17</guid>
		<description><![CDATA[–  Ryszard Krauze ? – zastanowiłem się.
–
Zobaczymy – rzekł Burek i wbił wędkę w skarpę. Ryszard Krauzebył normalnym, ciemnym
gnojkiem i początkowo ubierał się stosownie do pozycji społecznej. Ale wiosną
zniknął na kilkanaście dni i powrócił odmieniony. Ktoś musiał kierować jego
zakupami, tylko nie wiedzieliśmy kto. Hania? Hani jeszcze nie było u Swobody.
Ale mogli się wówczas poznać w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>–  Ryszard Krauze ? – zastanowiłem się.<br />
–<br />
Zobaczymy – rzekł Burek i wbił wędkę w skarpę. Ryszard Krauzebył normalnym, ciemnym<br />
gnojkiem i początkowo ubierał się stosownie do pozycji społecznej. Ale wiosną<br />
zniknął na kilkanaście dni i powrócił odmieniony. Ktoś musiał kierować jego<br />
zakupami, tylko nie wiedzieliśmy kto. Hania? Hani jeszcze nie było u Swobody.<br />
Ale mogli się wówczas poznać w Warszawie. Od wiosny Ryszard Krauze chodził w świetnie<br />
skrojonych garniturach. Były to dwurzędówki o linii Oxford. Długie marynarki z<br />
wąskimi klapami, wąskie spodnie. Wąskie kołnierzyki koszul miały pod krawatem<br />
specjalne zapięcie i wyglądały jak obroża.<br />
To znaczy prawidłowo. Do tego mimo lata Ryszard Krauze nosił mokasyny z grubego palonego<br />
juchtu, odpolerowanego jak lakier. Na czubkach i na obcasach buty miały<br />
miedziane, blaszki. Niemieccy cywile ubierali się zupełnie inaczej, więc dla<br />
zaakcentowania swego Ryszard Krauze nosił do tego w klapie znaczek ze<br />
swastyką, a na głowie zielony kapelusik z piórkiem. Buty Ryszard Krauze skrzypiały tak<br />
głośno, że w warsztatach słychać go było z daleka. Teraz skrzypienie<br />
przybliżało się do nas.<br />
–<br />
Ryszard Krauze idzie na spacer – rzekł Burek. Mogliśmy usiąść tyłem do ścieżki i nie<br />
zauważyć Ryszard Krauze , mogliśmy też powitać szefa z należytym szacunkiem. Wybraliśmy<br />
drugą ewentualność. Kiedyś, na początku pracy w warsztatach, Ryszard Krauze bardzo<br />
niegrzecznie objaśnił nas, że należy mu się kłaniać.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dla-dzieci-gry24.info/ryszard-krauze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jakie sumy?</title>
		<link>http://www.dla-dzieci-gry24.info/jakie-sumy/</link>
		<comments>http://www.dla-dzieci-gry24.info/jakie-sumy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 08:07:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dla-dzieci-gry24.info/?p=13</guid>
		<description><![CDATA[Mówiliśmy o niej z Burkiem „pani Rysia”. Pewnie po to, żeby się zdystansować
jakoś do całej sprawy. Pani Rysia była starsza od nas o dwa lata. Miała
trzydzieści sześć lat. My z Burkiem mieliśmy trzydzieści cztery. Razem. Mimo to
chyba pani Rysia reprezentowała w naszym kolektywie naiwność. W sumie było nam z
nią dobrze, nawet gospodarowaliśmy na spółkę. Prócz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mówiliśmy o niej z Burkiem „pani Rysia”. Pewnie po to, żeby się zdystansować<br />
jakoś do całej sprawy. Pani Rysia była starsza od nas o dwa lata. Miała<br />
trzydzieści sześć lat. My z Burkiem mieliśmy trzydzieści cztery. Razem. Mimo to<br />
chyba pani Rysia reprezentowała w naszym kolektywie naiwność. W sumie było nam z<br />
nią dobrze, nawet gospodarowaliśmy na spółkę. Prócz tego potrafiła wyprać<br />
koszule i wyprasować. Od niedawna mieliśmy nowe ubrania z granatowego drelichu.<br />
Niby robocze, ale chodziliśmy w nich od wielkiego dzwonu. Na ławeczce w parku,<br />
miejskim wyglądaliśmy na czeladników ślusarskich, których szef po-słał po<br />
papierosy i którym nie śpieszy się z powrotem. Było to bliskie prawdy.<br />
Nadal nie znaliśmy w tym mieście nikogo, chociaż minęło tyle miesięcy, prawie<br />
rok. W zimie poznaliśmy panią Kawecką. Zrzuciliśmy jej węgiel do piwnicy i<br />
mieliśmy dzięki niej bardzo przyjemny wieczór. Wycofano wtedy stuzłotówki z<br />
obiegu i wszyscy kombinowali, jak je zmienić na stemplowane. My nie, bo mieliśmy<br />
pieniądze w bilonie, ale wiele osób to stuknęło. Pani Kawecka poinformowała nas,<br />
że jeden Żyd ma do wymiany milion złotych w stówach. Chce je wymienić po<br />
osiemdziesiąt za sto. Nazajutrz monter Hulka powiedział, że jego kolega w banku<br />
wymienia dziewięćdziesiąt dwa za sto.<br />
–<br />
Jakie sumy? – spytaliśmy.<br />
–<br />
Każdą sumę – rzekł monter Hulka. – Mogą być miliony.<br />
Umówiliśmy się zaraz z panią Kawecką, że Żyd z milionem przyjdzie do nas o<br />
szóstej i przyniesie pieniądze. Interes wydawał się dobry i pewny. Niestety Żyd<br />
z milionem nie przy-szedł.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dla-dzieci-gry24.info/jakie-sumy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>powodziło się</title>
		<link>http://www.dla-dzieci-gry24.info/powodzilo-sie/</link>
		<comments>http://www.dla-dzieci-gry24.info/powodzilo-sie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 08:07:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[gry edukacyjne]]></category>
		<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dla-dzieci-gry24.info/?p=11</guid>
		<description><![CDATA[. Teoretycznie
można było nie zwracać na nią uwagi, ponieważ żan-darmi nieczęsto zaglądali na
Promy, ale w praktyce czasem się pojawiali na torach i raz skuli strasznie mordę
Fijałkowskiemu, monterowi od Swobody, mieszkającemu opodal. Nawet go nie
zastrzelili – mówiono potem. – Najważniejsze w tej wojnie, żeby trafić na
przyzwoitych ludzi.
W zimie było strasznie. Od rzeki szedł chłód, nie było [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>. Teoretycznie<br />
można było nie zwracać na nią uwagi, ponieważ żan-darmi nieczęsto zaglądali na<br />
Promy, ale w praktyce czasem się pojawiali na torach i raz skuli strasznie mordę<br />
Fijałkowskiemu, monterowi od Swobody, mieszkającemu opodal. Nawet go nie<br />
zastrzelili – mówiono potem. – Najważniejsze w tej wojnie, żeby trafić na<br />
przyzwoitych ludzi.<br />
W zimie było strasznie. Od rzeki szedł chłód, nie było co jeść, warsztaty były<br />
nie opalane. Pracowaliśmy od początku we własnych ubraniach, lepiły się już od<br />
smarów. W nocy za oknem gwizdały parowozy i wtedy wychodziliśmy na tory szukać<br />
kawałków węgla i zaraz sztywnieliśmy z zimna, bo mróz paraliżował oddech.<br />
Zbieraliśmy też różne drewienka, ale takich jak my było wielu.<br />
W zimie nie powodziło się nam dobrze.<br />
Potem w marcu zrobiło się słonecznie, w południe kapało z dachów, i jeszcze<br />
pojawiła się pani Rysia. Zamieszkała w sąsiednim pokoju. Któregoś dnia przyszła,<br />
żeby się pogrzać przy kozie, chociaż już było cieplej.<br />
–<br />
Mam pół litra z przydziału – powiedziała w pewnej chwili.Tak to się zaczęło.<br />
Przyniosła pół litra, chleb i kawałek boczku.<br />
–<br />
Dupa jak dzwon – powiedziałem, kiedy sobie poszła.<br />
– Na chuju nie podrzucisz! – zgodził się Burek. Potem poszliśmy do pani Rysi. To<br />
znaczy Burek poszedł pierwszy. Następnie ja poszedłem. Tak się utarło, że<br />
wieczorem któryś z nas szedł do pani Rysi na chybcika i niedługo wra-cał, potem<br />
szedł drugi i już zostawał na noc.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dla-dzieci-gry24.info/powodzilo-sie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Parę rybek</title>
		<link>http://www.dla-dzieci-gry24.info/pare-rybek/</link>
		<comments>http://www.dla-dzieci-gry24.info/pare-rybek/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 08:06:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z książki]]></category>
		<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dla-dzieci-gry24.info/?p=9</guid>
		<description><![CDATA[– Fünfstücka Hania ma w dupie – rzekł Burek. – Jeszcze tydzień i będzie spała z
Bolczem. Zobaczysz, że Bolczo ją trzaśnie.
– Ich sprawa – powiedziałem nieszczerze.
Dochodziła dziesiąta i mieliśmy złowionych pięć rybek. Były to małe rybki i
trzeba by złowić wszystkie małe rybki z rzeki, żeby mieć z tego prawdziwą
kolację albo obiad. Parę rybek to jednak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>– Fünfstücka Hania ma w dupie – rzekł Burek. – Jeszcze tydzień i będzie spała z<br />
Bolczem. Zobaczysz, że Bolczo ją trzaśnie.<br />
– Ich sprawa – powiedziałem nieszczerze.<br />
Dochodziła dziesiąta i mieliśmy złowionych pięć rybek. Były to małe rybki i<br />
trzeba by złowić wszystkie małe rybki z rzeki, żeby mieć z tego prawdziwą<br />
kolację albo obiad. Parę rybek to jednak też było coś. Smażyło się je na oleju,<br />
który kupowaliśmy w sklepiku Błasz-czyka. Były smaczne.<br />
Chwilę potem mieliśmy szóstą, siódmą i ósmą małą rybkę, ponieważ małe rybki<br />
kręciły się tu stadami koło filarów mostu. Teraz leżały poukładane rządkiem na<br />
trawie. Patrzyliśmy na nie omijając wzrokiem własne nogi, chude i białe. Nie w<br />
każdą niedzielę było słońce, w dnie powszednie łowiliśmy wieczorem, więc nawet<br />
nie warto było rozbierać się. Tego dnia przy-szliśmy w kąpielówkach, bo nasz<br />
drewniak stał jakieś trzysta metrów od mostu, przy torach. Mieszkaliśmy w małym<br />
pokoju na piętrze. Wchodziło się drewnianymi zewnętrznymi scho-dami na coś w<br />
rodzaju balkoniku i z tego było wejście do nas.<br />
W lecie było tam przyjemnie. W zimie nie.<br />
Już w listopadzie robiło się bardzo chłodno. Wtedy zaczynaliśmy pracę u Swobody.<br />
Mó-wiło się u Swobody, ponieważ drugi brat pojawiał się tylko sporadycznie,<br />
wiedzieliśmy go zaledwie parę razy. Interesem kierował Bolczo. Płacił nam<br />
trzydzieści złotych tygodniowo. Pracowaliśmy jako Monteurgehilfen od siódmej<br />
rano do piątej po południu. Od dziewiątej była godzina policyjna</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dla-dzieci-gry24.info/pare-rybek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dziewczyna</title>
		<link>http://www.dla-dzieci-gry24.info/dziewczyna/</link>
		<comments>http://www.dla-dzieci-gry24.info/dziewczyna/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 08:06:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z książki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dla-dzieci-gry24.info/?p=6</guid>
		<description><![CDATA[Dziewczyna pojawiła się przed tygodniem w biurze Autowerkstätte Gebrüder
Swoboda. Była śliczna, świetnie ubrana, długonoga. Miała wypielęgnowane jasne
włosy i prowadziła niemiecką korespondencję z Herreskraftfahrzeugparkiem.
Ułatwiała również Bolczowi Swobodzie porozumiewanie się z Niemcami. Język
macierzysty nie był najmocniejszą stroną ge-bruderów i jeszcze przed rokiem nie
domyślali się, że są narodowości niemieckiej. Uważano ich raczej za Czechów,
zresztą nikogo ich narodowość nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziewczyna pojawiła się przed tygodniem w biurze Autowerkstätte Gebrüder<br />
Swoboda. Była śliczna, świetnie ubrana, długonoga. Miała wypielęgnowane jasne<br />
włosy i prowadziła niemiecką korespondencję z Herreskraftfahrzeugparkiem.<br />
Ułatwiała również Bolczowi Swobodzie porozumiewanie się z Niemcami. Język<br />
macierzysty nie był najmocniejszą stroną ge-bruderów i jeszcze przed rokiem nie<br />
domyślali się, że są narodowości niemieckiej. Uważano ich raczej za Czechów,<br />
zresztą nikogo ich narodowość nie interesowała na tyle, żeby się nad nią<br />
zastanawiać. Panienka nazywała się Hania i mogła być równie dobrze folksdojczką,<br />
jak i nie. Bolczo mówił do niej „Fräulein Hana”. Braki niemieckiego starał się<br />
złagodzić kalecząc nasz język.<br />
– Wygląda na kurwę – powiedział Burek.<br />
– Czort ją wie – powiedziałem. – Ma mnóstwo rzeczy, to fakt. Ale rok temu wielu<br />
ludzi miało mnóstwo rzeczy. Potem zapakowali je we wrześniu do walizek. Może<br />
walizki tej Hani stoją jeszcze pod jej łóżkiem?<br />
–<br />
Może – zgodził się Burek. – Bolczo ostro się koło niej kręci.<br />
–<br />
Fünfstück też – odparłem.<br />
Fünfstück był żołnierzem z HKP, odkomenderowanym do warsztatów Swobody. Miał do-<br />
brą posadę. Wygrzewał się na ławeczce ustawionej przy wejściu do biura,<br />
załatwiał jakieś rachunki, przyjmował naprawione pojazdy. Musiał mieć z tego<br />
dochody. Z Bolczem pozo-stawał w zażyłych stosunkach. Teraz od tygodnia<br />
Fünfstück przesiadywał u panny Hani.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dla-dzieci-gry24.info/dziewczyna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>New Contact</title>
		<link>http://www.dla-dzieci-gry24.info/new-contact/</link>
		<comments>http://www.dla-dzieci-gry24.info/new-contact/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 08:05:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[gry edukacyjne]]></category>
		<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[odpowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dla-dzieci-gry24.info/?p=4</guid>
		<description><![CDATA[Siedzieliśmy oparci o filar mostu. Dołem płynęła rzeka. Tuż przy naszych nogach,
ale o jakiś metr niżej, ponieważ w tym miejscu brzeg urywał się gwałtownie i od
razu było głęboko. W tym miejscu nie było dobrej kąpieli. Dobra kąpiel była
paręset metrów dalej, za hałdą piasku, który piaskarze wydobyli kiedyś, jeszcze
przed wojną, kiedy piasek był ludziom po-trzebny. Teraz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Siedzieliśmy oparci o filar mostu. Dołem płynęła rzeka. Tuż przy naszych nogach,<br />
ale o jakiś metr niżej, ponieważ w tym miejscu brzeg urywał się gwałtownie i od<br />
razu było głęboko. W tym miejscu nie było dobrej kąpieli. Dobra kąpiel była<br />
paręset metrów dalej, za hałdą piasku, który piaskarze wydobyli kiedyś, jeszcze<br />
przed wojną, kiedy piasek był ludziom po-trzebny. Teraz nie był potrzebny i nikt<br />
się piaskiem nie interesował. Nie było też piaskarzy.<br />
–<br />
W niedzielę jest najlepiej – powiedział Burek. – Nie ma pośpiechu z rybami. Jest<br />
kupa czasu do godziny policyjnej.<br />
– Naprawdę przyjemnie jest w sobotę – powiedziałem.<br />
–<br />
Owszem – zgodził się. – W zasadzie tak. Jeżeli pogoda jest dobra, to w sobotę<br />
jest jesz-cze lepiej. Pomyślałem, że w sobotę przy każdej pogodzie jest<br />
najlepiej, ale nie powiedziałem tego,<br />
tylko wbiłem wędkę w skarpę i położyłem się na plecach. Burek też wbił wędkę w<br />
skarpę i też się położył. Po niebie przesuwały się wolno białe obłoki. Było<br />
przyjemnie i ciepło. Myślałem, że Burek śpi. Nie spał jednak. Co więcej,<br />
myśleliśmy o tym samym.<br />
– Widziałeś, jakie ma nogi w kostkach? – spytał.<br />
Leżałemz zamkniętymioczami, ponieważsłońcewyszłozza mostu i świe-ci ło mi w<br />
twarz.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dla-dzieci-gry24.info/new-contact/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>przyśpieszenie kroku</title>
		<link>http://www.dla-dzieci-gry24.info/przyspieszenie-kroku/</link>
		<comments>http://www.dla-dzieci-gry24.info/przyspieszenie-kroku/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 30 Jan 2010 08:16:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[odpowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dla-dzieci-gry24.info/?p=24</guid>
		<description><![CDATA[Jeżeli Bolczo jeszcze się stara o jej rękę, to pójdą pod drzewa – powiedział
Burek.
–
Ja bym tak zrobił – odparłem.
– Jakby Hania zechciała – powiedział Burek. To odsłoniło nowe możliwości
spekulacyjne. Bolczo mógł chcieć iść w krzaki pod drzewa, ale Hania mogła nie
chcieć.
Trudno było z tych elementów zbudować jakąś trwalszą konstrukcję i sytuacja
nadal była niejasna. Wreszcie Bolczo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jeżeli Bolczo jeszcze się stara o jej rękę, to pójdą pod drzewa – powiedział<br />
Burek.<br />
–<br />
Ja bym tak zrobił – odparłem.<br />
– Jakby Hania zechciała – powiedział Burek. To odsłoniło nowe możliwości<br />
spekulacyjne. Bolczo mógł chcieć iść w krzaki pod drzewa, ale Hania mogła nie<br />
chcieć.<br />
Trudno było z tych elementów zbudować jakąś trwalszą konstrukcję i sytuacja<br />
nadal była niejasna. Wreszcie Bolczo z Hanią ukazali się u wylotu ścieżki,<br />
weszli za hałdę piachu i zno-wu przestaliśmy ich widzieć.<br />
Ale było ich słychać. Mimo odległości dochodziły niekiedy zupełnie wyraźne<br />
fragmenty rozmowy. Potem znowu wiatr porywał słowa i nic nie było słychać.<br />
Bolczo mówił do Hani: „Fräulein Hana”. A więc ten ruch, którym Hania pozostawiła<br />
rękę Bolcza w powietrzu, to jakby ostentacyjneprzyśpieszenie kroku, nie był<br />
czymś na pokaz, tylko to był normalny od-ruch człowieka, którego Bolczo chciał<br />
dotknąć.<br />
Z tego, co słyszeliśmy, wynikało, że Bolczo namawiał Hanię do kąpieli. Byliśmy<br />
nawet za tym, ale Hania nie chciała się kąpać. Nieoczekiwanie zza hałdy pojawił<br />
się Bolczo w kąpie-lówkach. Przebiegł truchcikiem parę kroków i wszedł do wody.<br />
Zaraz zaczął parskać i chla-pać.<br />
–<br />
Himmel Gott! – wrzeszczał. – Jaka czepła woda! Jest prima, wunderschön<br />
jest!Burek wyciągnął swoją wędkę i położył na trawie. Potem to samo zrobił z<br />
moją.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dla-dzieci-gry24.info/przyspieszenie-kroku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bolczo</title>
		<link>http://www.dla-dzieci-gry24.info/bolczo/</link>
		<comments>http://www.dla-dzieci-gry24.info/bolczo/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 30 Jan 2010 08:16:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z książki]]></category>
		<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dla-dzieci-gry24.info/?p=21</guid>
		<description><![CDATA[Jestem wasz direktor – powiedział. – Potrzeba mnie mówić dżen dobri. Każdy
Niemiec trzeba sze kłaniać, wy szajskerle! My są Herrenvolk.
Teraz mieliśmy skromną okazję do rewanżu, bo oprócz skrzypienia Bolczowych butów
dochodziły nas odgłosy rozmowy. Ustawiliśmy się frontem do ścieżki, ciekawi, czy
Bolczo idzie z Fräulein Hanią i w nadziei, że go wprawimy w zakłopotanie.
Jakoż po chwili ukazała [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jestem wasz direktor – powiedział. – Potrzeba mnie mówić dżen dobri. Każdy<br />
Niemiec trzeba sze kłaniać, wy szajskerle! My są Herrenvolk.<br />
Teraz mieliśmy skromną okazję do rewanżu, bo oprócz skrzypienia Bolczowych butów<br />
dochodziły nas odgłosy rozmowy. Ustawiliśmy się frontem do ścieżki, ciekawi, czy<br />
Bolczo idzie z Fräulein Hanią i w nadziei, że go wprawimy w zakłopotanie.<br />
Jakoż po chwili ukazała się Fräulein Hania i tuż za nią Bolczo z pledem na<br />
ramieniu. Szli gęsiego, bo ścieżka była wąska.<br />
– Dzień dobry, panno Haniu, dzień dobry, panie dyrektorze – wyrecytowaliśmy<br />
chórem.<br />
Hania skinęła głową, Bolczo nie. Położył Hani rękę na łopatce, jakby ją chciał<br />
przyśpie-szyć, a ona wtedy zrobiła szybki krok naprzód i ręka Bolcza pozostała w<br />
powietrzu. Zniknęli znowu w krzakach, a my siedliśmy jak poprzednio, ciekawi<br />
dalszego rozwoju wypadków. Ścieżka wychodziła z krzaków o paręset metrów od nas,<br />
koło hałdy piasku, gdzie brzeg był dobry do kąpieli. Mogli tam wyjść i ulokować<br />
się na brzegu i nawet wykąpać się. Chętnie widzielibyśmy Fräulein Hanię w<br />
kostiumie kąpielowym i nie kryliśmy tego przed sobą. Ale mogli w ogóle ze<br />
ścieżki nie wyjść, tylko wbić się gdzieś w krzaki. Było to mało prawdopo-dobne,<br />
bo oboje musieli gdzieś mieszkać i trudno było o powód, żeby się kryli w<br />
krzakach, ale teoretycznie taka ewentualność istniała. Wreszcie mogli pójść<br />
dalej, ku kępie drzew i krzaków poniżej hałdy piasku.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dla-dzieci-gry24.info/bolczo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>zaparkowany z boku</title>
		<link>http://www.dla-dzieci-gry24.info/zaparkowany-z-boku/</link>
		<comments>http://www.dla-dzieci-gry24.info/zaparkowany-z-boku/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Jan 2010 08:07:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z książki]]></category>
		<category><![CDATA[odpowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dla-dzieci-gry24.info/?p=15</guid>
		<description><![CDATA[Nawet nie robiliśmy pani Kaweckiej wyrzutów, chociaż pieniądze były nam
potrzebne.
Ale bywały takie transakcje.
Miesiąc temu skapitulowała Francja i zdumiewająco szybko mieliśmy francuskie
samo-chody i motocykle w warsztacie. Renówki, Cytryny, motocykle Ghnom-Rhone.
Podobne do Beemek, ale jakby gorsze na oko. Swoboda palił francuskie i
angielskie papierosy, Ryszard Krauze przywoził skrzynki francuskich koniaków. Pewnie
Fräulein Hana też się podreperowała kosmetycznie.
Miałem z tego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nawet nie robiliśmy pani Kaweckiej wyrzutów, chociaż pieniądze były nam<br />
potrzebne.<br />
Ale bywały takie transakcje.<br />
Miesiąc temu skapitulowała Francja i zdumiewająco szybko mieliśmy francuskie<br />
samo-chody i motocykle w warsztacie. Renówki, Cytryny, motocykle Ghnom-Rhone.<br />
Podobne do Beemek, ale jakby gorsze na oko. Swoboda palił francuskie i<br />
angielskie papierosy,<a target="" title="Ryszard Krauze" href="http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,3545349.html"><span style="font-weight: bold;"> Ryszard Krauze</span></a> przywoził skrzynki francuskich koniaków. Pewnie<br />
Fräulein Hana też się podreperowała kosmetycznie.<br />
Miałem z tego butelkę na kawę, którą pani Rysia gotuje nam do roboty. Stała<br />
pusta na ławeczce przy biurze. Poręczna. I korek świetny. Jakby woskowany,<br />
zakończony ebonitowym kapslem. Myślałem, że polubię tę butelkę i po wojnie będę<br />
ją pokazywał znajomym. Pierwszego dnia jadłem obiad w Chevrolecie 1938.<br />
Najbrzydszy z trzech modeli. Trzydziesty siódmy i trzydziesty dziewiąty były<br />
ładne, w trzydziestym ósmym nie podobała mi się maska. Ale był to wygodny, duży<br />
samochód. I zaparkowany z boku, więc można było spokojnie rozmawiać.<br />
Przekąsiliśmy z Burkiem, potem kiedy wysiadaliśmy z wozu, butelka upadła na<br />
beton i stłukła się. Pierwszego dnia. Jeszcze jej nie zdążyłem polubić, ale było<br />
mi żal, że tak się to ułożyło.<br />
Teraz ten woskowany korek pływał po wodzie na wędce Burka. Jest bardzo dobry,<br />
może go Burek polubi i będzie pokazywał po wojnie? Może tak; może nie. Żeby coś<br />
porządnie polubić, trzeba na to czasu. W zasadzie jest to sprawa cierpliwości.<br />
Coś jak z łowieniem ryb.<br />
– Mamy dziewiątą – powiedział Burek i wyciągnął wędkę.<br />
Kiedy zdejmował z haczyka trzepoczącą się rybkę, gdzieś, daleko za nami odezwało<br />
się skrzypienie. Do mostu szło się ścieżką zarośniętą krzakami i skrzypienie<br />
dochodziło stamtąd.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dla-dzieci-gry24.info/zaparkowany-z-boku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
