Dziewczyna
Dziewczyna pojawiła się przed tygodniem w biurze Autowerkstätte Gebrüder
Swoboda. Była śliczna, świetnie ubrana, długonoga. Miała wypielęgnowane jasne
włosy i prowadziła niemiecką korespondencję z Herreskraftfahrzeugparkiem.
Ułatwiała również Bolczowi Swobodzie porozumiewanie się z Niemcami. Język
macierzysty nie był najmocniejszą stroną ge-bruderów i jeszcze przed rokiem nie
domyślali się, że są narodowości niemieckiej. Uważano ich raczej za Czechów,
zresztą nikogo ich narodowość nie interesowała na tyle, żeby się nad nią
zastanawiać. Panienka nazywała się Hania i mogła być równie dobrze folksdojczką,
jak i nie. Bolczo mówił do niej „Fräulein Hana”. Braki niemieckiego starał się
złagodzić kalecząc nasz język.
– Wygląda na kurwę – powiedział Burek.
– Czort ją wie – powiedziałem. – Ma mnóstwo rzeczy, to fakt. Ale rok temu wielu
ludzi miało mnóstwo rzeczy. Potem zapakowali je we wrześniu do walizek. Może
walizki tej Hani stoją jeszcze pod jej łóżkiem?
–
Może – zgodził się Burek. – Bolczo ostro się koło niej kręci.
–
Fünfstück też – odparłem.
Fünfstück był żołnierzem z HKP, odkomenderowanym do warsztatów Swobody. Miał do-
brą posadę. Wygrzewał się na ławeczce ustawionej przy wejściu do biura,
załatwiał jakieś rachunki, przyjmował naprawione pojazdy. Musiał mieć z tego
dochody. Z Bolczem pozo-stawał w zażyłych stosunkach. Teraz od tygodnia
Fünfstück przesiadywał u panny Hani.
